Showing posts with label kwiaty. Show all posts
Showing posts with label kwiaty. Show all posts

Tulipany

Wednesday, April 29, 2015


Kto ich nie kocha? Są piękne, szczególnie wiosną kiedy współgrają z budzącą się za oknem przyrodą. Ja najbardziej lubię te pełne, uwielbiam po prostu kwiaty, które mają dużo płatków czyli jaskry, piwonie, goździki, eustomy, niektóre odmiany róż.

Tulipany rosną w naszym ogrodzie już drugi sezon, a jak to ze świeżymi kwiatami bywa, szybko przekwitają więc bardzo często mając je w domu, po prostu staram się uchwycić je na zdjęciach. I tak stopniowo w ostatnich dniach pstrykałam w miarę ich przekwitania i nowych dostaw z ogrodu. Trochę się tego nazbierało, wybrałam te, które najbardziej przypadły mi do gustu.

Jak widać można je trzymać nie tylko w wazonach, ale w butelkach, donicach lub innych naczyniach, jakie mamy w zasięgu ręki.






Cebulki kupiliśmy jako mix, więc ilość poszczególnych kolorów i odmian była dla nas zagadką. Oczywiście najwięcej jest żółtych i czerwonych, a to zdecydowanie nie moje kolory, ale lubię je kiedy są jeszcze zielone w pączkach ;)





Żółte początkowo poszły do sypialni, ale po dwóch dniach zachciało mi się ich jeszcze w łazience i przeniosłam a co ;)






A tak wyglądają w ogrodzie, jeszcze sporo ich tutaj zostało.






A jak jest u Was? Czy sadzicie kwiaty na rabatach i potem zrywacie je do domu? Może macie jakieś sprawdzone odmiany, rodzaje. Ja chciałabym na pewno wypróbować kiedyś piwonie.

Gdyby ktoś z Was zapomniał to przypominam, że na blogu w zakładce second hand można upolować coś z mojej wyprzedaży. A osoby planujące zakup kamienia dekoracyjnego polecam do przeczytania post o Loft Brick - mam dość fajne rabaty dla moich Czytelników ;)

Udanego długiego weekendu!
Pozdrawiam ciepło
Iza


Zielono mi ... i szaro :)

Saturday, October 18, 2014


A to nietypowe słuchajcie, że ja w sobotnie popołudnie piszę do Was, naprawdę ... ale postanowiłam dać sobie trochę luzu, a co ;)

Tak się już rozpędziłam od zeszłego tygodnia, no bo cały weekend poza domem (ŁDF, Meetblogin), zero gotowania, prania i sprzątania ;) no to mi zostało i pójść sobie nie chce ;)

Ale nie myślcie sobie, że się zmieniłam i że tak sobie mogę siedzieć i patrzeć jak kurz leży, o nie, niestety ta choroba taka łatwa do wyleczenia wcale nie jest ... jednak są inne powody, które jakoś razem tworzą dość mocną argumentację ;)

Otóż słuchajcie, nasz wspaniały odkurzacz centralny, o którym jeszcze nie zdążyłam Wam napisać, niestety się popsuł i już 3 albo 4 razy lądował w serwisie, sama już nawet nie wiem ile to było razy, ale efekt jest taki, że nadal go nie ma. A wiecie jak to jest jak się wyda kilka tysięcy złotych na sprzęcior to się drugiego już nie kupuje (chociaż ostatnio często mi to przychodzi do głowy) ... a zastępczy nam nie przysługuje. Zbieram na razie informacje o tymże wspaniałym wynalazku i jak już będę gotowa to na pewno nie omieszkam opisać o co tym myślę ;)

Oprócz braku sprzętu dość mocno do odpoczynku motywuje mnie mój stan zdrowia. Tak niestety, starość nie radość i coraz więcej i częściej sobie o tym przypominam ... Czas pomyśleć o takim prawdziwym, zdrowym ruchu, bo praca niestety siedząca, a większość dolegliwości właśnie z tego powodu. Postanowienie jest, plany są, gorzej z wykonaniem, ale jestem już na dobrej drodze, więc myślę, że się uda ;)

Do tego wszystkiego jestem osobą, która wszystkim, ale to dosłownie wszystkim się ciągle przejmuje, nawet pierdołami, na które "normalni" ludzie nawet nie zwracając uwagi (!) i stąd dużo we mnie stresu i napięcia, które potem odzwierciedla się różnymi, dziwnymi akcjami typu a to mi duszno, a to mi ciężko jakoś, a to oddychać mi jakoś gorzej ... 

No więc, żeby się nie przepracowywać i nie męczyć dodatkowo to sobie siedzę i się relaksuję nicnierobieniem (sprawdzałam słuchajcie, że to się pisze razem ;)).

Rozpisałam się trochę, ale mam też coś co chciałabym pokazać, a raczej pochwalić się chociaż sama nie wiem czy to dobrze, bo zgodnie z zasadą "nie chwal dnia przed zachodem słońca" ... no nic zaryzykuję ;)




No zielone, bluszcz ot co i wiaderko, ha? Ja wiem, ale słuchajcie to ze szczepek ;) A wiecie przecież, że ze mnie marna ogrodniczka. Ucięłam, wsadziłam do wody i regularnie patrzyłam czy wypuści korzonki no i poszło, ale czekałam długo przyznaję.

Początkowo miała sobie zabrać Mama, ale stwierdziła, że jednak nie chce więc postanowiłam je posadzić do mojego ulubionego wiaderka i bardzo mi się nawet podoba! Mam nadzieję, że teraz po tym jak się pochwaliłam moim sukcesem ogrodniczym ;) to nie uschnie!




Wrzosy choć na zdjęciach uchwycone to niestety powędrowały już do ogrodu, bo zaczęły zasychać. W zeszłym roku miałam ich w domu bardzo dużo, ale przespałam moment kiedy można było jeszcze przesadzić i szkoda, więc postanowiłam, że będę na to bacznie zwracać uwagę ;)




A na koniec ... tak, tak nie mylicie się to CBL! Opierałam się długo, ale w końcu dopadło i mnie, ale o tym więcej niebawem, dzisiaj tylko mała zapowiedź. Ciekawe czy któraś z Was myślała, że wybiorę inne kolory ;)





Miłego weekendu Kochani!
Cieszę się, że jesteście :)
Iza

Delikatne zmiany

Tuesday, April 8, 2014


Zanim zacznę pisać o tych zmianach to muszę koniecznie podziękować Wam za tyle ochów i achów pod kątem mojego stołu ubranego w firankę ;)

Dziękuję za życzenia dla Asi i tyle miłych słów, jesteście wspaniałe!!!

A jak już jesteśmy w temacie firanek (które mogą być też i obrusem hehe), oczywiście znamy je wszystkie doskonale (jak pisałam, mam ich kilka kompletów), to pokażę Wam niewielką zmianę w aneksie kominkowym.

Jest ona o tyle ważna, że zmieniła to pomieszczenie bardzo korzystnie i teraz całość bardziej ze sobą współgra chociaż ja cały czas myślę do tego pomieszenia o roletach rzymskich, w zasadzie to miałam je już zamawiać, ale nie zdążyłam, więc powiesiłam to, co miałam ;)







Uwielbiam kocyki z HM Home, mam już dwa, są naprawdę świetne i milutkie. Poluję teraz na najnowszy z napisami! Mam nadzieję, że będzie niebawem w sklepie.

Ten jasnoszary jest dużo lepszy niż wcześniejsza narzuta, która lepiej sprawdza się u Ali w pokoju ;) Tak, tak u nas wszystko wędruje po całym domu ;)




A wiecie co jest najlepsze? Te firanki już kiedyś wisiały w tym pomieszczeniu tylko nie same, a razem z beżowymi zasłonami i nie puszczone prosto tylko spięte. No i co się okazało? Wróciły w innym wydaniu i znacznie lepiej się prezentują, a poprzednie zasłony w róże przewiesiłam do pokoju na dole. Może niebawem go pokażę.




Jak zapewne zauważyłyście, zafundowałam sobie trochę kwiatów ostatnio, no co ja poradzę, że tyle ich było i za takie fajne ceny w moim ulubionym supermarkecie ;)












A skoro już jesteśmy po przyjęciu to pokazuję jadalnię w wersji "na co dzień" z bieżnikami. Wolałabym, żeby ten stół był biały, no i lampy też marzą mi się inne ;)








Kończę Dziewczyny bo zasypiam ;) już po północy ...

W następnym poście pierwsza porcja jaj!

Ściskam!
Iza


Różowe tulipany w szarej oprawie

Sunday, February 16, 2014


Uwielbiam tulipany tak samo jak Wy :)

Najbardziej podobają mi się białe i różowe. Tym razem były w bardzo okazyjnej cenie więc kupiłam tyle, żeby wystarczyło do wiaderka! 

Kupiłam, bo z okazji Walentynek dostałyśmy (my czyli ja i dziewczynki) piękne białe dekoracje do naszego domku, ale pokażę je zapewne przy jakiejś innej okazji :)




Rano w sobotę wybierałam się na giełdę kwiatową, żeby w końcu kupić skrzynkę hiacyntów, ale niestety nie wstałam, byłam padnięta po nocy, bo wstawałam do Asi kilka razy. Przy okazji zakupów i tak sobie to wynagrodziłam.





Jedna mała zmiana, a już pomieszczenie wygląda inaczej ...

O właśnie, byłabym zapomniała, rano byłam taka zaspana, że trąciłam kubek z kawą i zalałam nowy obrus, więc musiałam wyjąć bieżniki (dobrze, że były wyprane). Przypomniałam sobie wtedy, że przecież mam trzy sztuki i jedną dałam do salonu. Uważam, że świetnie się wpasował!




W ogrodzie już wiosna, miejmy nadzieję, że zima już nie zniszczy tego co wyściubia się spod ziemi, bo całe 100 cebulek tulipanów właśnie zaczyna budzić się u nas do życia ...




Wspaniale piło się tutaj dzisiaj kawkę ... najgorsze, że do kawki było ciasteczko, a po tej zimie niestety tłuszczyku mi przybyło :( 

Jutro zaczynam bardzo gorący tydzień w pracy, przylatuje Prezes oraz kilka innych osób zza wielkiej wody, a w sobotę coroczna impreza podsumowująca. Może ze stresu chociaż zrzucę trochę nadwagi ;)

Na koniec chciałabym powitać Nowe Czytelniczki i podziękować Wam Wszystkim za to, że zaglądacie, piszecie, pytacie. To naprawdę bardzo wspaniałe, dodajecie mi nieustannej motywacji do dalszych działań!



Srebro i pierwsze w tym roku kwiaty cięte!

Sunday, February 2, 2014


Znowu nowości u nas i to wykopaliska dosłownie ;)

Zapewne pamiętacie kiedy pisałam o znaleziskach drzemiących w zakamarkach naszego domu, które raz na jakiś czas wpadają mi w oko ;). Tym razem skarby zostały znalezione w piwnicy u Rodziców (Tata wiedział kiedy zabrać się za sprzątanie hehe).




Ten posrebrzany pojemnik na lód świetnie wkomponował się w kolorystkę salonu. Myślę, że nawet nadał fajnego akcentu. Pięknie będzie wyglądał w nim hiacynt, ale nie udało mi się zakupić żadnych nowych cebulek.




Jak widzicie niestety nie udało nam się domyć osadu, wygląda na to, że być może warstwa srebra przez lata już uległa jakiejś reakcji i ten żółty osad pozostanie. Może któraś z Was miała do czynienia z takim przypadkiem?




A przy okazji, ciekawa też jestem jak Wasze przygody z hiacyntami, bo ja uwielbiam jak są zielone i mają małe pąki, a kiedy zakwitną i zaczynają rosnąć w górę to już odcinam kwiat, bo zazwyczaj wygina się na wszystkie strony i nie wygląda już tak ładnie. Wtedy zielone liście są jeszcze długo o ile nie wyrosną za wysoko i też zaczynają się kłaść tak, jak te, które zaczęły sobie same rosnąć w piwnicy ;)


Pozostając w temacie kwiatów ... w sobotę zakupiłam pierwsze w tym roku goździki, uwielbiam je a w połączeniu z szarością wyglądają cudownie!



Na parapecie stoi jeszcze jeden skarb z piwnicy od Rodziców - wielkie blaszane wiaderko. Goździki wyglądałyby w nim pięknie, ale niestety musiałabym mieć 5 pęczków a nie dwa ;)






Chciałabym Wam bardzo gorąco podziękować za tyle pochwał odnośnie pokoju Ali. Nie sądziłam, że będzie się aż tak podobał. Wyjaśniam też od razu, że kolorystyka obecna jest bazą, celowo wybrałam takie neutralne połączenia, ale planuję właśnie lekkie ożywienie dodatkami tylko Ala musi zdecydować jaki kolor/kolory.

Już północ, moje łobuziorki właśnie zasnęły ;)

Buziole! Iza


Kolorowa jesień ;)

Monday, September 16, 2013


Astry już zaczynają przekwitać, a było ich w tym roku mnóstwo :)

Uwieczniłam kilka kolorowych bukietów, żebyśmy sobie poprawiały humor, jak nam aura za chwilę na dobre pokaże różki ;)



W tle widać moje dwa nowe nabytki czyli wielkie słoje kupione za naprawdę niewielkie pieniądze ;)

 

O i wrzosy się załapały, ale te już kupione. Marzyła mi się skrzynia, ale nie udało mi się znaleźć właściwej. W ogóle skrzynie mi się podobają bardzo. Marzą mi się takie białe i szare z napisami ... to już wiecie na co poluję?

O właśnie, a w tle widać nie tylko wrzosy, ale i miejsce, które wciąż czeka sobie cierpliwie na siedzisko, moje wymarzone siedzisko pod oknem z dużą ilością poduch ... Może uda się tej jesieni albo zimy, kto wie?




I moje ulubione miejsce w kuchni! Pamiętacie tą roślinę, której nazwy nie znam? Jest pięknie zielona, ma odcień zgaszonej, ale równocześnie żywej zieleni. Pokazywałam ją wiele razy w wiosenno - letnich aranżacjach, a teraz zobaczcie jak pięknie wygląda na jesień:


 Nowa aranżacja pojawiła się również na mojej ulubienicy w salonie, a to za sprawą szklanego klosza, który nabyłam w TK Maxx.


W aneksie kominkowym również małe roszady, jest i dodatkowa poducha. Nowy nabytek z Home & You za całe 19 zeta :) w sam raz na zimne wieczory jest taka miluchna ;)

Jak widać komoda nadal w swoim kolorze, no cóż, musi dojrzeć ;)


A teraz o prezentach :)

Obłowiłam się ostatnio troszkę, bo dostałam prezenty imieninowe, piękne, oczywiście w moim/naszym ;) stylu. Jak tylko znajdę najwłaściwsze miejsce, żeby je eksponować to z pewnością je wypatrzycie!

A za kilka dni startujemy z Candy z okazji pierwszej rocznicy bloga :D ... tak naprawdę to wszystko gotowe i czeka, ale nie chcę zbyt wcześnie ogłaszać, co byście nie marudziły, że za długo trzeba czekać na wyniki :P ... dodam tylko, że wszystkie cukierasy już u mnie widziałyście wcześniej :)

I jeszcze ogłoszenie, jeśli zobaczycie, że Wasze komentarze wymagają zatwierdzenia to będzie oznaczało, że ilość i jakość spamu przekroczyły moje granice wytrzymałości ;)


Zatrzymać wspomnienia i wena po urlopie :)

Saturday, August 24, 2013


Szczęśliwie dojechaliśmy, jak miło wraca się do domu po dłuższej nieobecności! No, może nie do końca, bo stosy prania i kupa sprzątania ;)

W przerwach między odgruzowywaniem się z tych wszystkich czynności wpadały mi jakieś tam pomysły do głowy i co robiłam? No a jakże, od razu je realizowałam :) Na szczęście ta moja choroba nie jest groźna, a nawet przyjemna :D

Chciałam zatrzymać te morskie klimaty choć troszkę i powstała taka dekoracja ...





... kamienie znad Bałtyku i to pamiątkowe, bo część jeszcze z czasu, kiedy byliśmy tylko z Alą, po raz pierwszy użyte właśnie do tej dekoracji :), kotwica kupiona teraz we Władysławowie, a resztę już znacie :)

Miał być jeszcze piasek, ale pogoda spłatała nam figla w ostatni dzień i nie poszliśmy już na plażę.

I tak sobie biegając po domu, sprzątając, piorąc i gotując, a właśnie gotując ... poszłam wyrwać por i seler, a że naci z selera było za dużo to sobie bukiet kwiatów urozmaiciłam, a co ;)


Jak już tak pobiegłam do ogrodu, a właściwie do warzywnika to rzuciła mi się od razu w oczy lawenda. Patrzę i nie wierzę! ... jaka wielka urosła :), w końcu coś konkretnego! Zerwałam sobie te okazy i powiesiłam w jadalni, a wszystkie wcześniejsze zbiory, marne niestety, połączyłam w jeden bukiecik i obmyślałam kilka minut gdzie by je ulokować ... no i poszło!


... taca tak a propos już po wcześniejszym tuningu ... Wiedziałam, że czegoś jej brakuje ;)

A półeczka w całości prezentuje się tak



Ale to jeszcze nie koniec, wenę miałam nie? ;) ;) ;) Nic się nie zmarnuje, nic a nic!

Dzisiaj oberwałam kikuty wyrastające ponad zielone kopułki, bo ja to uwielbiam roślinki, które rosną sobie w skupiskach, formując się w kule itp., a jak mi coś w górę wystrzela to od razu obcinam ;)

Ale nie wyrzucam, co to to nie! 



A przy okazji, poducha przywędrowała właśnie z Ali pokoju do pokoju na dole. Wcześniej nie miałam na nią pomysłu, a po powrocie jakoś mnie oświeciło :) Poducha z Ikea, ale troczki doszywane :)


W ramach uwiecznienia tego niezwykłego wydarzenia jak na nasz skromny sad muszę Wam pokazać jakie brzoskwinie nam w tym roku urosły! Mama podczas naszego wyjazdu codziennie przyjeżdżała, podlewała, owoce zrywała, Kropkę karmiła i przetwory robiła itd. itd.! Oj, kochaną mam Mamusię!!! I tak chodziła i chuchała, co by nie pospadały do naszego przyjazdu ...





To wszystko na dzisiaj Kochane, obiecuję, że będę więcej i częściej ... o ile wena mnie nie opuści ...





 

Followers

Popular Posts